W miasteczku Punxsutawney w stanie Pensylwania 2 lutego tłumy ludzi wysłuchały werdyktu słynnego świstaka Phila. Phil nie zobaczył swojego cienia. Zgodnie z tradycją oznacza to, że zima w tym roku skończy się wcześniej.

Kilka dni temu temperatury wskazywały aż 12 stopni. Czyżby świstak się nie mylił? Dni jeszcze takie szare, czasami dżdżyste, a jeżeli zza chmur wyjrzy słońce, to jest już prawie wiosenne.

Kilka dni temu odwiedziłem te ”moje” góry. Już z daleka, w półmgle, rysowały się szarością, a  pola u ich podnóża błyszczały licznymi rozlewiskami, zieleniły się oziminą.

W lasach jeszcze cisza, jeszcze nie brzmią miłosne chóry budzącego się ptactwa, ot może czasem rozlegnie się kucie dzięcioła raz dalsze, to znów bliższe. Słychać natomiast szmer drobnych strumyków sunących po stokach Bukowej Góry czy też Jańczykowej Górki. Opływają one zarośla, przemykają pod stertami zeszłorocznych liści, łączą się w coraz większe strugi, płynął stromymi wąwozami. Woda, miejscami spokojna i cicha, zdawała się stać w miejscu, to znów spadała z szumem z głazów, rozbijała się na miliony kropli, tworzyła drgającą, skłębioną białą pianę i wartko płynęła w dół. Jej rozedrgane lustro odbijało błękit nieba, barwne pnie drzew, ściany wąwozów

. To była świetna sytuacja do tworzenia abstrakcyjnych ujęć. Te faliste linie i kształty, skomplikowane wzory, te kolory… Ileż radości można było znaleźć wędrując wzdłuż szalonych potoków Jańczykowej Górki czy Sufragańczyka. Ach, ta bulgocąca woda, pędzące i pluskające jej krople, te piękne odbicia… Tylko jeszcze te, jednak krótkie, nie wiosenne dni.

Zobacz też:   Nad Sufragańcem   Leśny strumyk    Nad wodą   Fotografując wodę    Ulotne obrazy   Makowskie potoki   Górskie potoki