Dawno, dawno temu, bo jeszcze jako uczeń kieleckiego Geologa, trafiłem pierwszy raz do tego kamieniołomu w ramach ćwiczeń, a może wycieczki. Później po latach, już jako starszy pan, trafiłem tu ponownie tym razem z aparatem fotograficznym. Słuchałem z zachwytem opowieści Kierownika Zakładu Górniczego o cudach, które kryje ten kamieniołom.

Lód i skały

Lód i skały

Och, jak pięknie opowiadał o pofałdowanych warstwach skalnych układających się w sinusoidy, niczym poletka w pobliskiej Ameliówce uwiecznione przez wielkiego Pawła Pierścińskiego, czy barwnych, naturalnych lodospadach tworzących się na ścianach wyrobisk. To było kilka lat temu. Nie ma już tych ścian, rzadko pojawiają się barwne lodospady, lecz od tamtego czasu odwiedzam ten kamieniołom zawsze, gdy tylko jestem w Kielcach i zawsze żałuję, że musze go opuścić…

Czy mógłbym nie skierować swych kroków i tym razem będąc w pobliżu, pamiętając, że 6 lat temu, w mroźny styczniowy poranek, zamiast barwnych skał urzekł mnie pył nasączony wodą i rzeźbiony ręką wielkiego mistrza – Mrozu. Były to godziny poszukiwań cudownych kształtów, figur tak innych od lodowych abstrakcji w wodzie.

Ten poranek nie był aż tak zimny. Figury lodowe na szybie samochodu szybko zginęły, a później był już spacer wśród cudów natury. Po raz pierwszy od lat czułem się tu jak słoń w składzie porcelany, bo lodowe struktury były wszędzie. Jak stanąć by nie zniszczyć tego, co jest pod nogą? Były i w zamarzniętym popularnym błocie, i w zamarzniętych kałużach.

Dziwne, lodowe kształty pokrywały zagłębienia z barwnym gruzem kamiennym. Barwne kamienie wynurzały się z lodowych tafli pokrytych złotem odbijających się ścian. W porannym słońcu lśniły srebrem, złotem i brązem te niesamowite wzory, kształty. Jak ciężko opuszczać to miejsce kryjące tyle cudów!

 

Zobacz też:      W oczekiwaniu na światło  Rzeźbione mrozem   Ulotne piękno w lodzie   Zakochany w skałach    Marzec zimę zreperuję   Miło zobaczyć śnieg