W oczekiwaniu na światło
„Są takie dwie magiczne pory dnia, które znam, których wyczekuję i w których – można by powiedzieć – zażywam kąpieli, dopiero odkąd osiadłem w Big Sur. Pierwsza to świt, druga to zachód słońca. W obu wypadkach mamy do czynienia z tym, co lubię nazywać „prawdziwym światłem”: jedno światło jest zimne, drugie ciepłe, ale oba Czytaj dalej…




