Patrz o to wiosna znów

Patrz! oto wiosna znów…

Gdy Słońce przechodzi przez punkt równonocy wiosennej, zwany punktem Barana, rozpoczyna się astronomiczna wiosna. Pani Wiosna zawitała do nas w piątek 20 marca o godzinie 15.46. W tym roku dość  surową zimę już wcześniej wygoniły piękne, ciepłe słoneczne promienie. W marcowym słońcu stopniał śniegi, kry z trzaskiem spłynęły w rzekach. Na polach, w lasach, parkach Czytaj dalej…

Góra i kwiaty

Góra i kwiaty

Kiedy wreszcie skończyło padać i ranek wczesnym świtem nie przyniósł mgieł nad Wierną wspinałem się na, przecież tak nieodległą, Miedziankę po mokrej i śliskiej ścieżce. Czego szukałem tego pochmurnego dnia – może abstrakcji na mokrych blokach skalnych, pięknych porostów, mchów, a może dalekich panoram „moich” gór osnutych białymi tumanami wznoszących się chmur. Miedzianka Czytaj dalej…

Wiosna w Górach Słonnych

Wiosna w Górach Słonnych

Tuż za Rzeszowem wyłaniają się pierwsze wzniesienia, które z każdym kilometrem rosną, zbliżają się coraz bardziej zapraszając świeżą zielenią iglaków, lekką szarością buczyn, bielą dzikich wiśni – wabiąc barwami wiosny. Monotonność autostrady zastępują lokalne, wąskie drogi wijące się wśród wiosennych pasm górskich. Czasami drogę przegradza górski potok niosący odbicia błękitnego nieba, Czytaj dalej…

Pejzaż wiosenny

Pejzaż wiosenny

Wróciłem znowu do tych „swoich gór”, by zatopić się w pejzażu jeszcze wiosennym. I to nic, że zaraz w Kielcach, zza Telegrafu, wychyliła się ciemna, szara, ponura chmura, która przyniosła podmuchy wiatru, a z nim krople deszczu. To mokre powitanie trwało godzinę, a może i więcej, ale przecież w końcu zza chmur wyjrzało słońce. W świetle zachodzącego słońca rysowały Czytaj dalej…

Dwa koncerty w Pieszowoli

Dwa koncerty w Pieszowoli

Rozgwieżdżone czarne niebo. Jeszcze na chwilę wyszedłem rozkoszować się ciszą wieczoru. Ale czy ciszą? Najpierw gdzieś z odległego stawu dobiegło chóralne, melodyjne „rechotanie”, a po chwili, gdy ono ucichło, kolejny żabi chór odezwał się z innej części stawów Pieszowoli, jakby bliżej, a potem znów kolejny i kolejny. Czasem na tę arię rechotania nakładała się aria Czytaj dalej…