Zima w tym roku (odpukać) taka nie zimowa …Śniegiem trochę sypnęło, ale to jeszcze w starym roku, mrozy jakieś nieśmiałe – a przecież to już luty. W poszukiwaniu zimy ruszam na północ – do Finlandii. I tu jest rzeczywiście. Wita śniegiem, straszy mrozem – ale tylko na powitanie, bo zaraz odwilż, deszcz – ba nawet tęcza, a potem lekki śnieg i na pożegnanie mróz.

Ale mimo tej zmienności (wszak zima to kobieta), jakże piękna jest Finlandia tą porą roku, jak inna od tej, którą kiedyś poznawałem latem. Jestem w tych samych miejscach, ale jakże inne – Kimiinki – ciche z rwącymi potokami skutymi lodem, zmrożona Zatoka Botnicka teraz widoczna w całej okazałości, bo nadbrzeżne grzęzawiska też uległy mrozowi, a szuwary połamał wiatr i przykrył puszysty śnieg. I wreszcie Hailuoto- urocza wysepka tuż obok Oulu, cicha i śpiąca zimowym snem, na której białe kobierce chrobotka zastąpił śnieżny puch.

„…teraz dolina nie była zielona, tylko biała. Wszystko, co się kiedyś ruszało, zrobiło się nieruchome. Wszelkie żywe dźwięki zamilkły. Wszystko, co było kanciaste, stało się okrągłe” (Zima Muminków – Tove Jansson).

Śniegu czyli lumi w tym roku mniej niż w latach ubiegłych (tak mówią Finowie), ale wystarczyło by wpadać po pas i stwierdzić, że statyw Manfrotto na takie warunki się nie nadaje – nie wytrzymują zabezpieczenia nóg, wyskakują wyłamane i giną gdzieś w śnieżnym puchu.

Jest pięknie – dni krótkie, rzadko z promieniami słońca, ale jest sauna, rozmowy, pytania…Ihana Suomi.