Był chłodny poranek, a las pachniał, dokładnie tak jak powinien pod koniec września, wilgotną ziemią, opadłymi liśćmi i tą trudną do opisania, słodkawą nutą zbliżającej się jesieni
. Las początkowo wydawał się pusty, jakby dopiero budził się ze snu. Lecz nie, bo pod koronami drzew…
…Snuło się mnóstwo kształtów, których dziwne ruchy,
Niby tańce, i dziwny ubiór: istne duchy
Błądzące po księżycu….
Każdy w innej postawie: ten przyrósł do ziemi,
Tylko oczyma kręci na dół spuszczonemi;
Ów patrząc wprost przed siebie, niby senny kroczy
Jak po linie, ni w prawo, ni w lewo nie zboczy…
… Wszyscy zaś ciągle w różne schylają się strony
Aż do ziemi, jak gdyby wybijać pokłony. …(A. Mickiewicz Pan Tadeusz)
Bo tego dnia grzybów było w bród w tym zagnańskim lesie. Ciszę leśnego poranka przerywał czasami radosny głos „jaki piękny… jest i drugi…”, a inny głos odpowiadał „ja też mam”.
Wędrowałem i ja ścieżkami leśnymi rozświetlonymi delikatnymi promieniami słońca przebijającymi się przez korony drzew. I nagle pień zwalonego drzewa, a na nim grzyby takie barwne, takie kolorowe.

I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona…
… Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku,
Od ludzi nie ochrzczone; a jest ich bez liku….(A. Mickiewicz Pan Tadeusz)
Zobacz też: Jesienny las Mgły skały i grzyby Jesień szła coraz głębsza Jesienne marzenia



